Wybierz ligę
Felieton
Aktualny czas
-
XX:XX
Menu
Sonda
- Wkrótce nowa edycja!
Wyświetl wiadomości z kategorii:
Czas Beenhakkera minął
08.10.2009, 11:25:29 - Administrator
Długo zastanawiałem się jak zatytułować ten felieton. Do głowy przychodziły różne myśli, te nieparlamentarne również. Skończyło się dość delikatnie, choć po tym, co zobaczyłem, gotuje się we mnie do dziś.
Muszę przyznać, że przez długi czas broniłem Beenhakkera. Był osoba zupełnie nową w naszym środowisku piłkarskim, z nowym spojrzeniem na wiele rzeczy. Jego słowa przypadły do gustu nie tylko mi, ale szerokiej rzeszy Polaków. Holender udowodnił swoje umiejętności awansem naszego zespołu na Euro 2008. Posypały się nagrody odznaczenia, wywiady... Wszyscy go kochali. Jednak od Mistrzostw Europy, Beenhakker pogubił się... Zaczął "imponować" brakiem konsekwencji, koncepcji, a nawet opanowania, które było jego charakterystyczną cechą. Ciężko powiedzieć dlaczego tak się stało, ale chyba stracił także i najważniejsze - umiejętność motywowania piłkarzy.
Dramat polskiej drużyny zaczął się już na Euro. Wszyscy pamiętamy poziom, jaki zaprezentowali nasi piłkarze. Po Mistrzostwach, reprezentacja rozegrała 16 spotkań i w zaledwie 4-5 zaprezentowała się dobrze. Były to pojedynki z Czechami (2:1), Irlandią (3:2), San Marino (10:0), Grecją (2:0) i może z Serbią (1:0). Pozostałe mecze to dramat. Wystarczy wspomnieć spotkania ze Słowacją (1:2), Litwą (1:1) – Litwini przegrali ostatni mecz z Wyspami Owczymi 1:2, Irlandią Północną (2:3 i 1:1), Irakiem (1:1) czy ze Słowenią (0:3). Żal było patrzeć na grę naszych "pupili", a czarę goryczy przelały wspomniane mecze z Irlandią Północną i Słowenią. I właśnie na tych dwóch spotkaniach chciałbym skupić się najbardziej.
Ponoć Beenhakker dał odpocząć naszym reprezentantom podczas zgrupowania. Pytanie tylko, po co? Przecież większość z nich nie gra w swoich klubach, a więc chyba nie zmęczyli się siedzeniem na ławce. Idąc tą drogą nasuwa się kolejna myśl. Jeśli nasz (już były) selekcjoner stawiał na świeżość, to dlaczego od początku nie zagrał Smolarek, który jest niesamowicie "świeży", ponieważ aktualnie nie gra w żadnym klubie. Poza tym, zawodnik ten zagrał całkiem dobre zawody przeciwko Irlandii Północnej, a więc dlaczego nie wystąpił w pierwszej "11" w meczu ze Słowenią? Czyżby Beenhakker łudził się tym, że zawodnicy, którzy wystąpili w pierwszym meczu, po 4 dniach nagle odzyskają formę? Takie rzeczy zdarzają się rzadko, a na pewno nie w naszej piłce. Tak na marginesie... To, ile znaczy regularna gra w klubie, choćby tak słabej ligi jak polska, pokazał Kirm. Piłkarz ten siał popłoch w szeregach Polaków i to po jego podaniach Słoweńcy zdobywali bramki.
Już pomijam fakt, że Leo preferuje styl gry z jednym napastnikiem, ale w takim przypadku wiele zależy od linii pomocy. Ta z kolei zaprezentowała się tragicznie. Niby grało tam pięciu Polaków, a mimo to Słoweńcy robili co chcieli. Brak zrozumienia, mnóstwo niecelnych podań, zero walki - to charakterystyczne cechy Polaków. Poza tym, Beenhakker ewidentnie pokazał, że nie ma żadnej koncepcji, jeśli chodzi o grę defensywną. Tak jak pozycja Boruca nie budzi żadnych wątpliwości, tak skład czwórki obrońców już musi. W spotkaniu z Irlandią Północną zagrali: Krzynówek, Żewłakow, Dudka i Golański. Z kolei ze Słowenią wystąpili: Gancarczyk, Dudka, Bosacki i Żewłakow. Nie wiem, po prostu nie wiem, dlaczego etatowy środkowy obrońca Żewłakow zagrał w tym meczu na... prawej obronie. Jeśli już decydujemy się na grę Bosackim, to dlaczego na prawą stronę nie powędrował Dudka, który nie nadaje się do gry w środku. A na pewno nie jest pewniejszy na tej pozycji od Żewłakowa. Kolejna sprawa to Seweryn Gancarczyk. Leo przed dwumeczem z Irlandczykami i Słoweńcami powiedział, że Gancarczyk nie lubi grać przy napastniku, woli mieć piłkę przy nodze itp. Jeśli tak, to dlaczego po 4 dniach nagle się nadaje na pozycję lewego obrońcy? Brak konsekwencji - to główna wada Beenhakkera. Swoją drogą, Gancarczyk wypadł w meczu ze Słowenią dość poprawnie, a mimo to został zmieniony. Efektem tej "złotej" decyzji Leo, który przesunął w to miejsce Krzynówka, była trzecia bramka dla Słoweńców.
Młodych piłkarzy uczy się skracania i zawężania pola gry. Tymczasem nasz blok defensywny chyba nie słyszał o tej zasadzie. Niezwykle powolne wyprowadzanie piłki i przesuwanie się w stronę środka boiska - tak grali Polacy. Jeśli ktoś może powiedzieć, dlaczego tak się działo i dlaczego nikt ze sztabu naszej kadry tego nie zauważył, to proszę o odpowiedź. Nasza drużyna była rozciągnięta na całej długości i szerokości boiska. Czy w ataku, czy obronie, Polacy grali tak samo. Ani jednego włączenia się skrajnych obrońców do akcji ofensywnej, brak nawet kilku celnych podań, pierwszy strzał na bramkę w 69. minucie gry... Nasz styl, to... brak stylu. Żal było patrzeć i było mi zwyczajnie wstyd. Czas Beenhakkera już zdecydowanie minął.
Nie pamiętam, kiedy ostatni raz widziałem tak żałośnie grająca reprezentację Polski. Nie znam zespołu, który traciłby piłkę tak szybko. Jednak jak ma być dobrze, jeśli za rozgrywanie bierze się Mariusz Lewandowski. Z całym szacunkiem dla tego chłopaka, ale on powinien grać według schematu "odebrałem piłkę - zagrałem do najbliższego partnera". W stylu Sobolewskiego z Wisły Kraków. Jakaż szkoda, że zawodnik ten zrezygnował z występów w kadrze. Zrobił to jednak w najlepszym momencie - tuż po awansie na Euro. Dostał jakiś cynk?
Zastanawiam się także, co spowodowało, że Polacy zagrali tak, jak zagrali. Czy im się nie chciało? A może głęboko w czterech literach mieli nas, kibiców? Nie sądzę. Choć być może dla niektórych gra z orzełkiem na piersi to nic szczególnego. Traktują to jak zwykły, kolejny mecz. Jeśli tak, to nigdy więcej nie chciałbym oglądać takich kopaczy na boisku. Nie rozumiem, jak można nie mieć ambicji, nie zasuwać póki starczy sił i walczyć o każdy metr boiska. To jest reprezentacja Polski! Sama nazwa brzmi dumnie! Tymczasem w mecze ze Słowenią nie było ani jednego (!!!) piłkarza, który wziąłby ciężar gry na siebie, zawalczył, wszedł ostro w przeciwnika, krzyknął na kolegów, poderwał zespół do walki. Przez 90 minut oglądaliśmy zespół wystraszonych chłopców, którzy bali się zrobić cokolwiek. Jeśli nie będziemy mieć zwycięstwa przede wszystkim w głowach, to nawet najlepsze umiejętności nie sprawią, że wygramy. Polacy tego nie mieli i to także wina Beenhakkera.
Na koniec nieco o sprawach pozaboiskowych. Poziom dyskusji, jaka wywiązała się po tym meczu pomiędzy Beenhakkerem, a Grzegorzem Lato jest po prostu żenujący. Możemy krytykować Leo za poziom jaki prezentowała reprezentacja, brak wyników i podejście do wykonywanego zawodu, ale pamiętajmy, co osiągnął i szanujmy go za to. Jednak to, co pokazał Pan Lato, to po prostu kompromitacja. Panie Lato... Nie ma Pan za krzty klasy, a udaje Pan nowoczesnego człowieka. Śmieje się Pan tak głośno, że ludzi w otoczeniu przechodzą dreszcze, przerywa Pan umówione wywiady i zwalnia swoich pracowników przed kamerami telewizyjnymi, nie informując o tym wcześniej samego zainteresowanego. Osobiście jest mi wstyd za takiego Prezesa... Jednak temat PZPN-u, jego działaczy i ich mniemania o sobie to już zupełnie inna bajka. Wkrótce napiszę i o tym.
Ostatnich 10 artykułów
- Dlaczego oni wygrywają? - 08.09.2010, 22:12:16
- Transfery na Dolnym Śląsku - 06.09.2010, 19:51:43
- Gdzie ta kadra gra? - 06.09.2010, 19:46:35
- Tobet.com: Polska - Ukraina - 03.09.2010, 21:05:17
- Liga Mistrzów w nowym kanale - 01.09.2010, 22:30:11
- WKS w Poznaniu - 30.08.2010, 22:06:07
- Zapowiedź 4. kolejki 3. ligi dol-lubuskiej - 26.08.2010, 20:41:56
- Smolarek w Wiśle Kraków? - 26.08.2010, 16:46:18
- Stadionów Ci u nas dostatek - 23.08.2010, 18:14:31
- Etat dla piłkarza - 23.08.2010, 18:05:56
30.3% [10]
]:

